Searching
Please wait

Maroko, część 3

Mar, 26 || 1 Komentarz |
mar12

Przejechaliśmy przez Atlas. 200 km a cały dzień nam to zajęło. Nie dlatego, że droga złła, wręcz przeciwnie – bardzo dobra. Tylko często zatrzymywaliśmy się aby zrobić zdjęcia i odbijaliśmy z trasy aby zwiedzać Kasby. Droga wiedzie przez przełęcz Tizi N’ Tiszka o wysokości 2260 m. Widoki jakby zrobić drogę przez dolinę Pięciu Stawów i przez Zawrat do Gąsienicowej. Brak słów aby opisać. Przed samą przełęczą zatrzymaliśmy się aby pochodzić na bosaka po śniegu. Maciek tylko nie miał ochoty. Przy okazji zdobyliśmy mały szczyt w Atlasie. Po przejechaniu przełęczy zjechaliśmy z głównej drogi do miejscowości Telouet aby zwiedzić Kasbę wybudowaną przez Paszę, który miał 5 żon i 30 konkubin. Na parkingu zaoferował nam usługi przewodnickie mężczyzna przypominający Sławka Uminskiego (to dla tych którzy go znają). Był bardzo przyjazny, dobrze wykonał pracę, aż chciało mu się zapłacić.
Wcześniej jeszcze zatrzymaliśmy się obok stada owiec. Zaraz pojawiło się dwoje małych pastuszków prosząc o jedzenie. Dałem im po bananie. Dziewczynka poprosiła o zdjęcie.
Przed samym Ouarzazatem zjechaliśmy jeszcze do Kasby, w której kręcono sceny do Gladiatora. Te jak trenowano ich na przyszłych Gladiatorów. Hotel okazał się super, jak to powiedziały dzieci: mega. Jesteśmy nieźle zmęczeni.

mar11

 


Dziś trochę pospaliśmy, prawie do 9. Po śniadaniu zwiedziliśmy Kasbę, jedną z siedzib rodu Glawich. Kasba średnio ciekawa ale później samozwańczy przewodnik namówił nas na zwiedzenie miejscowej medyny i to był strzał w 10. Wąskie uliczki, domki lepione z gliny, w środku brak bieżącej wody i elektryczności. Mieszkańcy to Berberowie, Tuaregowie i Żydzi. Po drodze obowiązkowe zakupy w sklepie z przyprawami, herbatą….

mar12

Do Sahary jeszcze kawałek ale czuć już jej oddech. Od południa do 16 słońce pali mocno, instynktownie szukamy cienia. Strach pomyśleć jak tu jest latem.
Do tej pory Maroko nie kojarzyło mi się z Hollywood, a jednak. Byliśmy w studio filmowym gdzie kręcono takie filmy jak Gladiator, Asterix i Obelix misja Kleopatra, Klejnot z Nilu, Kleopatra, Kundun, Gra o tron i długo by jeszcze wymieniać. Interesujące, niemal jakbyśmy byli na planie.
Po tych filmowych atrakcjach udaliśmy się do oazy Fint. Droga początkowo asfaltowa przechodzi w szutrowo-kamienistą. GPS oczywiście pokazuje pustkę. Nie mamy pewności czy dobrze jedziemy. Przed nami dwie kobiety i osiołek objuczony jakimiś zielonymi roślinami, niewiem gdzie zebranymi bo dookola tylko kurz i kamienie. Pytamy o drogę. Pokazują ze prosto I proszą aby jedną starszą podwieźć. Zabieramy. Jeszcze kilka kilometrów i w dolinie ukazuje się gąszcz palm i zieleni – dotarliśmy. Zaraz znajduje się przewodnik i proponuje, że nas oprowadzi. Zgadzamy się i pośród palm idziemy do wioski. Niesamowite jak pośród takiego pustkowia nagle wyrasta coś tak pięknego. Na koniec pijemy herbatę, słońce zachodzi za góry, szybko robi się ciemno i zimno. Jutro kurs na Saharę.

Tags:

Komentarz

  1. Marek pisze:

    Fajna relacja z Maroka, też się tam wybieram wkrótce.

Napisz komentarz

Poszukaj interesujących relacji wg:

Filmy dla kochających latanie

Najnowsze komentarze